O co w tym Geocachingu chodzi, czyli tytułem wstępu

O Geocachingu słyszałam już wcześniej wiele razy, ale jakoś nigdy nie zagłębiałam się w temat. Jakieś szukanie paczek z GPSem, jakieś logbooki itd. Zasadniczo wiedziałam mniej więcej o co chodzi, jednak nie miałam motywacji, by sama spróbować tego, co Geocaching oferuje.

Do czasu…

Pod choinkę otrzymałam od Marka genialny prezent, jakim jest Dakota 20 – turystyczna nawigacja Garmina. Oczywiście ucieszyłam się jak dziecko. GPS był tym, czego brakowało nam np. na Bałkanach, gdzie w wielu miejscach po prostu potrzebowaliśmy bardziej szczegółowej mapy, a niestety jej nie posiadaliśmy. Brakowała nam go również podczas wycieczek rowerowych, gdzie posługując się np. Endomondo doprowadzaliśmy nasze telefony do śmierci klinicznej z powodu wyczerpania baterii. Zatem prezent był idealnie trafiony.

Ale jak od Garmina przeszliśmy do Geocachingu? Droga była prosta i oczywista. Garmin jako firma wspiera ideę Geocachingu i np. moja Dakota 20 posiada różne profile funkcyjne, z których jeden jest właśnie do Geocachingu. Przed wyjazdem na sylwestrowo – noworoczny górski wypad, uznaliśmy, że będzie można spróbować się trochę „pobawić” w szukanie skrytek. Ponieważ zima jest, jaka jest, zatem nie mieliśmy szansy pojeździć na nartach. Uznaliśmy, że dobrą alternatywą będzie zatem Geocaching. To tak tytułem wstępu, a teraz przejdźmy do konkretów.

geocaching

źródło: http://geocaching.wikia.com/wiki/Geocaching

Czytaj dalej

Reklamy

Ruda, podróżnicza inauguracja

Witajcie na moim drugim już blogu, który poświęcony będzie podróżom wszelkiej maści i rozmiarów. Słuchając Waszych sugestii, że nie warto na Bałkanach według rudej robić zamieszania i opisywać tam np. polskich, górskich wypraw, stworzyłam miejsce, w którym będę dzielić się z Wami moją pasją odkrywania, zwiedzania i podróżowania, niekoniecznie na dalekie dystanse. Bałkany pozostaną Bałkanami, a w moim podróżniczym, blogowym zakątku podejmować będę wątki polskie, ale także zagraniczne. Jako lokalna, świętokrzyska patriotka postaram się Was zachęcić do odwiedzenia różnych, mniej i bardziej znanych zakątków, tego dość rzadko wybieranego na podróżnicze cele województwa.

Na  Podróżach według rudej znajdzie się sporo miejsca dla gór. Moje nazwisko (Zagórska) zobowiązuje do czegoś, zatem gór, pagórków, szczytów i grani będzie dużo, a nawet jeszcze więcej. Czasem trochę retrospektywnie powrócę do jakiś wspomnień sprzed lat, a czasem na bieżąco będę Wam relacjonować górskie wojaże.

Złoty Groń

Od niedawna zwiedzam Polskę również na rowerze i o turystyce rowerowej też czasem coś opowiem. Od razu zastrzegam, że nie jestem wielką znawczynią tematu, na rowerze jeżdżę od dwóch lat, ale zasadniczo nie miałam wyjścia, gdyż mój chłopak a obecny narzeczony (Marek) śmiga w downhillu, a jego rodzice sami twierdzą, że jest dzieckiem dwóch pedałów (tych rowerowych oczywiście). W ten oto sposób wiążąc się z nim, musiałam zaakceptować fakt, że rower będzie w moim życiu. I w sumie dobrze, bo za pomocą dwóch kółek równie ciekawie poznaje się świat wokół nas!

No dobrze, a czego możecie spodziewać się zatem w najbliższym czasie na Podróżach według rudej? Po pierwsze relacji z sylwestrowo – noworocznego pobytu w wiosenno – jesiennym Beskidzie Śląskim i Żywieckim, którego ważnym aspektem stał się Geocaching. O nim opowiem wam na wstępie, aby nieco rozjaśnić samą ideę tego przedsięwzięcia oraz wytłumaczyć, co jest w tym takiego pociągającego. Tu też mała uwaga. Nie jestem geo-ekspertką. Dopiero uczymy się z Markiem o co w tym wszystkim chodzi, ale ponieważ mało jest rzetelnej wiedzy, która w skondensowany sposób rozjaśniałaby początkującym geocacherom o co come on, postaram się na bieżąco spisywać nasze różne doświadczenia z poszukiwaniem keszy.

Geocaching

Więcej na razie nie zdradzę. Jeśli będziecie na bieżąco zaglądać również na tego bloga (do czego serdecznie zachęcam), dowiecie się, co jeszcze dla Was szykuję. A będzie się działo!

Tym czasem zapraszam Was już jutro na wpis o Geocachingu.

Pozdrawiam,

ruda

Beskid Śląski i ruda